Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Dyktando

Jerzy w jeżyn wierzył moc Więc gdy przyszła ciemna noc Chyżo mężnie w las pobieżył (Las zaś rósł przy Białowieży) Zebrał jeżyn pełną krużę Zamrożone dodał róże Po czym włożył to do dzieży (Którą kupił był w Chodzieży) Zzuwszy z stóp swych żółte ciżmy Z żółcią zmieszał trochę piżma Wrzucił garść źrzałego zboża Urżnął żołądź ostrzem noża Móżdżek żołny wrzepił kobrze Różdżką strząsnął żebro bobrze Żagwią żgnął gżegżółkę w pierze Z etażerki dwa więcierze Zdjął i piegżę w nie włożywszy (Dziwak był to najprawdziwszy...) Żółwie smażyć jął na rożnie Gdy je podgrzał, wbił ostrożnie Żółtko, wszystko zmieszał w dzieży I rozdziawszy się z odzieży Legł żarliwie na rogoży O Północy żarcie spożył Nadto, choć dziś to przeżytek Gar żętycy zagryzł żytem Z tym przesadził wszakże Jerzy Wkrótce zszedł na jelit nieżyt Zdążył jeszcze przestrzec żonę "Nie żryj jeżyn, są skażone!" Lecz odpowiedz mi młodzieży Przez jeżyny Jerzy nie żył? 
Reposted fromreksi0 reksi0

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl